Kiedy słowo staje się aktem transformacji
„Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym,
będzie kierować twoim życiem, a ty nazwiesz to przeznaczeniem.”
Nie po to, by mówić głośniej. Po to, by mówić prawdziwie.
Są takie chwile, gdy coś w nas pęka. Już nie wystarcza wiedzieć, co czujemy. Już nie wystarcza wiedzieć, co chcemy. Zaczyna pojawiać się potrzeba, by to wypowiedzieć.
Nie w myślach. Nie wewnętrznie. Na głos. Do świata. Do drugiego człowieka.
To moment, kiedy budzi się głos. Ale nie chodzi tu o fonetykę, o dykcję czy technikę autoprezentacji. Chodzi o wewnętrzne przyzwolenie, by mówić w zgodzie ze sobą.
Bez lęku, że zostaniemy niezrozumiane. Bez potrzeby przypodobania się. Bez tłumaczenia.
I nie, to nie dzieje się dlatego, że przeszłyśmy warsztat z komunikacji.
To nie umiejętność. To etap rozwoju psychicznego.
Kiedy zaczynamy mówić z wnętrza
Ten etap nie przychodzi na początku. Najpierw trzeba było nauczyć się czuć.
Poczuć własne ciało. Przejść przez zranienia relacyjne.
Poczuć ciężar i moc odpowiedzialności.
I dopiero wtedy, kiedy te warstwy zaczynają się scalać – głos zaczyna się podnosić.
Na początku niepewnie. Cicho. Może nawet drżąco. Ale to już nie jest głos przetrwania. To głos prawdy. Zaczynasz zauważać, że coś w Tobie mówi:
„Już nie chcę udawać, że wszystko jest w porządku.”
„Nie chcę zgadzać się dla świętego spokoju.”
„Nie chcę więcej milczeć, gdy coś mnie rani.”
To nie jest bunt. To przebudzenie.
Milczenie, które boli głębiej
Dlaczego tak wiele kobiet nie mówi prawdy — choć wiedzą, co czują? Bo nigdy nie zostały nauczone, że ich głos jest bezpieczny. W dzieciństwie często uczyłyśmy się, że:
za dużo mówisz – jesteś histeryczką,
stawiasz granice – jesteś egoistką,
mówisz, co myślisz – jesteś niegrzeczna.
A potem to wszystko przenosi się do dorosłości. I siedzimy przy stole z sercem w gardle,
czując, że coś nas boli, ale uśmiechamy się, bo „tak trzeba”.
Z czasem ciało zaczyna nieść ten głos za nas. W napięciu karku. W bólu żołądka. W zmęczeniu, które nie mija po urlopie.
Tradycje, w których mówienie było rytuałem
W dawnych wspólnotach mówienie w kręgu było przywilejem.
Nie każdy mówił. By mówić, trzeba było przejść przez swoje cienie.
Słowo miało moc stwarzania. I niszczenia. Uczono, jak mówić nie po to, by mieć rację, ale po to, by przywracać porządek. Nie rozładowywać napięcie, ale przywracać sens.
Głos nie był hałasem. Był mostem.
Co się dzieje, gdy ten etap nie zostaje przeżyty?
Kiedy pomijamy inicjację w głos, ciało robi to za nas. A relacje zaczynają pękać pod ciężarem niedopowiedzeń. Zaczynamy:
mówić „tak”, choć czujemy „nie”,
udawać spokój, choć wszystko w nas się gotuje,
wybuchać, kiedy napięcie sięgnie zenitu,
unikać rozmów, które mogłyby coś naprawdę zmienić.
To nie lenistwo. Nie brak dojrzałości. To brak rytuału, który mówiłby:
„Masz prawo mówić. Nawet jeśli głos Ci drży.”
Głos jako akt integracji
Kiedy kobieta mówi prawdę w spokoju, gdy jej słowa płyną z serca,
gdy nie są wymierzone przeciwko nikomu, tylko w imię siebie, coś się zmienia.
Nie tylko w niej. W całym polu.
Głos staje się kanałem świadomości. Staje się granicą, ale też światłem.
Staje się przestrzenią, przez którą inni mogą się poruszać bez lęku.
To nie jest narzędzie komunikacyjne. To duchowy rdzeń dojrzałego przewodzenia.
Współczesna inicjacja w głos
Nie potrzebujesz dzwonów, świec ani szamańskiego bębna.
Potrzebujesz chwili. Miejsca. Obecności drugiego człowieka. Możliwości powiedzenia:
„To jest dla mnie ważne.”
„Nie zgadzam się.”
„Tęsknię.”
„Nie chcę już dłużej milczeć.”
I zobaczenia, że świat się nie zawalił. Że ktoś to pomieścił. Że Ty to pomieściłaś.
I że to Ty, trzymasz własną prawdę.
Prosta praktyka na dziś
Zaparz herbatę. Usiądź. Pomyśl o jednej rzeczy, którą dziś przemilczałaś.
Może coś małego:
Nie powiedziałaś, że jesteś zmęczona.
Nie przyznałaś się, że coś Cię zabolało.
Nie zapytałaś o coś, co było dla Ciebie ważne.
Weź oddech. I wypowiedz to.
Choćby sama do siebie.
Albo napisz.
Albo powiedz do lustra.
To mały akt. Ale może być Twoją inicjacją.
Zaproszenie
W programie Rytuały Przejścia spotykamy się w przestrzeni, gdzie głos może wrócić do ciała.
Nie uczymy mówić. Tworzymy warunki, w których prawda przestaje być zagrożeniem.
Najpierw uczysz się mówić dla siebie. Potem dla innych kobiet.
W przestrzeniach, które nie potrzebują idealnych słów. Tylko obecnych ludzi.
📅 Start: 25 lutego
👉 Dołącz: kobietywkregu.pl/rytualy-przejscia-w-kregu

