Inspirujemy słowem
Obecność to nie cecha charakteru. To kompetencja, którą można rozwijać.
Bo nie chodzi przecież tylko o to, że siedzę naprzeciwko drugiego człowieka i patrzę mu w oczy. Mogę być fizycznie na spotkaniu, a jednocześnie odpowiadać w głowie na maila. Mogę słuchać dziecka i już układać argument, którym za chwilę wyjaśnię mu świat. Mogę prowadzić zespół, a jedną częścią uwagi nadal być przy rozmowie, która wydarzyła się godzinę wcześniej.
Jak być z człowiekiem, nie tracąc przy tym siebie?
Można słuchać czyjejś historii i nie zauważyć, że nasze ciało od kilku minut jest napięte. Można tak bardzo chcieć komuś pomóc, że zaczynamy szukać rozwiązania, choć druga osoba wcale nas o nie nie prosiła. Można próbować utrzymać dobrą atmosferę w grupie, rodzinie czy zespole i dopiero po czasie zorientować się, ile własnych granic przekroczyłyśmy po drodze.
Krąg nie kończy się, kiedy wstajemy z poduszek
Dzisiaj, po latach siedzenia z kobietami w kręgach i po dziesięciu edycjach Liderki Kręgów Kobiet, coraz częściej zastanawiam się, czy najważniejsze rzeczy, których nauczyły mnie kręgi, w ogóle dotyczą prowadzenia kręgów.
Nie każda przestrzeń, w której ludzie mogą mówić, jest bezpieczną przestrzenią.
Tworzymy dziś bardzo wiele miejsc, w których ludzie mają się spotykać, rozwijać i dzielić doświadczeniem. Kręgi, warsztaty, grupy, społeczności, zespoły. I stosunkowo łatwo możemy nauczyć się ich struktury. Przygotować agendę, poznać ćwiczenia, nauczyć się zadawać pytania, przeczytać książkę o facylitacji albo dostać gotowy scenariusz spotkania.
Czy naprawdę potrafimy cieszyć się sukcesem innych kobiet?
Coraz częściej zastanawiam się, jak wyglądałyby relacje między nami, gdybyśmy zamiast wyjaśniać sobie nawzajem świat, zaczęły być go naprawdę ciekawe.
Zdjęcie: PAP / Jarek Praszkiewicz
Przestrzeń nie utrzymuje się sama
Doświadczenie potrafi być na tyle spójne, że nie rodzi pytań. Powtarza się w różnych konfiguracjach, przy różnych osobach, w odmiennych tematach, a jednak zachowuje rozpoznawalną jakość. Nie wymaga szczególnej uwagi, dopóki pozostaje dostępne. Znika dopiero jego oczywistość.
To, co czujesz w kręgu, nie dzieje się przypadkiem
W pewnym momencie doświadczenie przestaje być jednorazowe. Wraca w kolejnych spotkaniach, choć każde z nich przebiega inaczej. Nie powtarza się w treści ani w dynamice rozmowy, a jednak niesie ze sobą tę samą jakość, którą trudno przypisać konkretnym sytuacjom.
Dlaczego kobiece społeczności się rozpadają, nawet gdy zaczynają się z dobrą intencją
Wiele kobiecych społeczności zaczyna się od doświadczenia, które trudno pomylić z czymkolwiek innym. Pojawia się poczucie ulgi niekoniecznie nazwane, ale wyraźne. Spotkanie przestaje wymagać takiej czujności jak zwykle.
Co dzieje się w kobiecie, kiedy po raz pierwszy naprawdę zostaje zobaczona
Kobieta siedzi wśród innych kobiet. Słucha. Być może jeszcze nie mówi. Być może przez dłuższy czas tylko obserwuje. Z zewnątrz wygląda to zwyczajnie. A jednak wewnętrznie zaczyna się proces, który rzadko ma miejsce w spontanicznych spotkaniach.
Samotność wśród ludzi, czego naprawdę brakuje w relacjach kobiet
Można być wśród ludzi i jednocześnie doświadczać samotności, która nie wynika ani z braku kontaktów, ani z braku relacji, lecz z jakości spotkania, jakie te relacje oferują.
Dlaczego relacje między kobietami bolą, nawet gdy obie chcą dobrze
Są takie momenty w relacjach między kobietami, które trudno nazwać wprost. Na poziomie zewnętrznym wszystko wydaje się w porządku. Rozmowa się toczy. Jest uprzejmość, czasem nawet bliskość.
Powrót do siebie w świecie pełnym głosów
Są takie momenty w życiu, kiedy przestajemy słyszeć siebie. Nie dzieje się to nagle. Nie ma jednego wydarzenia, które wszystko zmienia.
To nie ty prowadzisz, to mit prowadzi ciebie
O tym, jak nieświadome historie kobiet wpływają na sposób, w jaki trzymamy przestrzeń „Myślałam, że prowadzę z miejsca mocy. Ale z czasem zrozumiałam, że to nie była moc tylko mit, którego nie umiałam jeszcze nazwać.”
W świecie, który zachęca kobiety do bycia „przewodniczkami”, „trzymającymi przestrzeń”, „liderkami zmiany”, łatwo pomylić osobistą gotowość z nieświadomym impulsem.
Jak rozpoznać i transformować kompensację w zasób. Gdy mechanizm obronny staje się drogą do dojrzałości
„To, co kiedyś mnie chroniło, dziś już mnie ogranicza.
Ale nie chcę tego odrzucać. Chcę to zrozumieć. I przemienić.”
Kompensacja nie jest błędem. Nie jest dowodem na „niedojrzałość”, „fałszywe prowadzenie” czy „brak świadomości”. Kompensacja to strategia przetrwania.
Uciekam w grupę, żeby nie czuć pustki. Kiedy wspólnota staje się kompensacją, a nie zakorzenieniem
„Kiedy jestem sama, wszystko się rozpada. W grupie czuję się ważna. Widoczna. Ale gdy z niej wychodzę, zostaję tylko ja i milcząca pustka.”
To jedno z najbardziej bolesnych zdań, które słyszę od kobiet, które prowadzą. Często stoją na czele kręgów, wspólnot, inicjatyw.
Mówię innym, jak żyć, bo nie wiem, jak żyć sama
Gdy przewodzenie staje się sposobem na uniknięcie własnej niepewności „Mam dobre rady dla wszystkich. Tylko nie umiem
zastosować ich wobec siebie.”
To zdanie słyszałam nie raz w pracy z kobietami, które prowadzą. Które trzymają przestrzenie.
W drodze do 2027
Dlaczego świat, jaki znaliśmy, właśnie się kończy Są takie momenty w historii, które nie przychodzą z hukiem. Nie ogłaszają się oficjalnie. Nie mają jednego dnia, jednej daty, jednego wydarzenia, które wszystko zmienia. Zamiast tego… zaczynają się cicho.
Trzymam przestrzeń, ale nie pozwalam trzymać siebie
O kobiecej niezależności, która stała się murem, a nie mostem „Wiem, jak być dla innych. Ale kiedy ja zaczynam się chwiać - nie ma nikogo. Albo nie potrafię nikogo wpuścić.”
Wiele kobiet prowadzących, wspierających, trzymających przestrzenie to kobiety, które mają niesamowitą zdolność do obecności. Potrafią stworzyć warunki, w których inni czują się widziani.
Jestem potrzebna, więc istnieję. Gdy funkcja staje się tożsamością, a bycie dla innych zasłania bycie sobą
„Gdy przestaję być potrzebna - zapadam się. Jakby mnie nie było.”
Bycie potrzebną to jedna z najmocniejszych emocjonalnych walut, jakie zna system nerwowy wielu kobiet. Potrzebna w rodzinie. Potrzebna w relacji. Potrzebna w pracy. Potrzebna w grupie. Potrzebna na warsztacie, w kręgu, w roli liderki.
Prowadzę, żeby nie czuć własnego bólu. Gdy aktywność staje się schronieniem przed emocjonalną prawdą
„Nie mam czasu, żeby się rozpaść. Mam spotkanie.
Mam krąg. Mam prowadzenie. Później.”
W świecie, który ceni skuteczność, a w środowiskach rozwojowych często również gotowość do „działania w służbie”, prowadzenie innych może łatwo stać się formą ucieczki. Nieświadomie.

