Uciekam w grupę, żeby nie czuć pustki. Kiedy wspólnota staje się kompensacją, a nie zakorzenieniem
„Kiedy jestem sama, wszystko się rozpada. W grupie czuję się ważna. Widoczna. Ale gdy z niej wychodzę, zostaję tylko ja i milcząca pustka.”
To jedno z najbardziej bolesnych zdań, które słyszę od kobiet, które prowadzą.
Często stoją na czele kręgów, wspólnot, inicjatyw. Tworzą przestrzenie rozwojowe, dbają o innych, budują bliskość. A jednak — kiedy światło gaśnie, świece dogasają, a grupa się rozchodzi pojawia się stara, dobrze znana pustka.
Nie pustka jako przestrzeń. Ale pustka jako brak.
Grupa jako tlen i uzależnienie
Wspólnota może być źródłem głębokiego uzdrowienia.
Ale może też stać się emocjonalnym respiratorem, do którego podłączamy się, by nie zatonąć we własnym wnętrzu . Wtedy grupa nie jest już relacją, staje się ratunkiem.
Miejscem, gdzie:
czuję się potrzebna, więc istnieję,
mogę mówić o innych, więc nie muszę mówić o sobie,
coś się dzieje, więc nie muszę być w ciszy,
jestem widziana, więc nie muszę widzieć siebie.
To subtelna dynamika. Bo z zewnątrz wygląda to jak zaangażowanie, działanie, współtworzenie. Ale wewnątrz często jest strach przed spotkaniem ze sobą w samotności.
Skąd się bierze lęk przed samotnością?
Dla wielu kobiet samotność nie była przestrzenią regeneracji, ale:
karą („idź do swojego pokoju i przemyśl to”),
miejscem zawstydzenia („nikt cię nie lubi”),
stanem zaniedbania emocjonalnego („musisz sobie radzić sama”).
Z takich doświadczeń ciało uczy się, że być samej = być zagrożoną. Więc potem, jako dorosłe kobiety, szukamy grupy nie dlatego, że chcemy być razem, ale dlatego, że nie chcemy być same.
Kiedy wspólnota staje się ucieczką
Jeśli prowadzimy grupy, a jednocześnie nie mamy praktyki bycia same ze sobą, może zacząć się pojawiać zniekształcenie:
w grupie czuję się „ja prawdziwa”,
poza grupą nie wiem, kim jestem,
potrzebuję kolejnego spotkania, żeby znów „poczuć sens”,
zaczynam organizować, prowadzić, inicjować — nie z miejsca wewnętrznego prowadzenia, ale z lęku przed ciszą.
Wtedy wspólnota staje się kompensacją braku wewnętrznej więzi. I choć formalnie jesteśmy liderką, to w środku czujemy się coraz bardziej zależne.
Gdy grupa podtrzymuje tożsamość
Jednym z sygnałów kompensacji jest to, że potrzebuję wspólnoty, by poczuć się „jakaś”:
duchowa,
ważna,
potrzebna,
mądra,
dobra.
Bez niej pojawia się rozpad. Cisza. Zwątpienie. Poczucie nicości.
To nie znaczy, że wspólnota jest zła.
To znaczy, że moje ja nie ma jeszcze zakorzenienia w samotności.
Samotność jako przestrzeń integracji
Czasem jedynym sposobem, by sprawdzić, na ile grupa mnie buduje, a na ile podtrzymuje jest odejście od niej na chwilę. Zatrzymanie się. Pobycie w pustce, która najpierw boli, potem oczyszcza, a potem, pokazuje, co w nas naprawdę jest. Dopiero wtedy zaczyna się głębszy proces:
czy umiem wracać do siebie bez bodźców?
czy wiem, co czuję, gdy nikt mnie nie pyta?
czy potrafię być ze sobą — bez roli, bez narracji, bez celu?
To nie jest łatwe. Ale właśnie ta samotność, jeśli przeżyta świadomie, staje się najgłębszym źródłem obecności, jakie potem mogę wnieść do grupy.
Dojrzała wspólnota rodzi się z dojrzałej samotności
Gdy już przejdziesz przez pustkę, coś się zmienia:
nie szukasz grupy, by się ocalić,
nie musisz być widziana, żeby się potwierdzić,
nie tworzysz przestrzeni, żeby nie poczuć własnej.
Zaczynasz tworzyć z miejsca wolności. Grupa nie podtrzymuje Twojej tożsamości ona spotyka się z Tobą w Twojej prawdzie. Wtedy zaczyna się wspólnota. Nie ucieczka.
Nie rytuał podtrzymania znaczenia. Ale żywy organizm, zbudowany nie z lęku, ale z obecności.
Czy jestem gotowa nie uciekać?
Zamykając, zostawiam Ci pytanie — może niełatwe, ale uczciwe:
Czy moja relacja z grupą to spotkanie z innymi — czy ucieczka od siebie?
I jeśli znajdziesz w sobie choć cień ucieczki — nie oceniaj się. Nie chodzi o to, żeby przestać prowadzić. Chodzi o to, by zacząć wracać do siebie. Nawet jeśli po centymetrze dziennie.
Jeśli chcesz prowadzić z miejsca wewnętrznego ugruntowania, a nie kompensacji, zapraszamy Cię do ścieżek dla liderek, gdzie uczymy, jak tworzyć przestrzenie zakorzenione w prawdzie: kobietywkregu.pl/kursy-dla-liderek
Ale nawet jeśli nie dołączysz, możesz zrobić jedną rzecz dziś: usiądź na chwilę w ciszy.
Zamknij oczy. Zobacz, co się pojawia, kiedy nikt nie patrzy.
Tam zaczyna się prawdziwe prowadzenie.

